Polska popełniła pewien podstawowy błąd, o którym się nie mówi. Broń
przeciwpancerna była nowoczesna i w dużych ilościach. Ale była rozproszona.
Skoro Niemcy stworzyli dywizje i korpusy pancerne to należało koniecznie
przygotować odwodowe oddziały (pułki) przeciwpancerne. Powinny być
rozlokowane
między Łodzią a Kielcami. Samodzielne, wyposażone w całą gamę uzbrojenia,
łącznie z karabinami ppanc i batalionami czołgów 7TP w odwodzie. Działając
z
zasadzek miały szansę zadać bardzo poważne straty lekkim czołgom
przeciwnika i
zatrzymać jego natarcie na długi czas. Dałoby to efekt lepszy niż bitwa nad
zapewnienie słabej organicznej obrony ppanc dla pułków piechoty i kawalerii.
Teoretycznie, znając kierunki natarć wojsk pancernych npla można by pokusić
się o koncentracje wyciągniętych z jednostek na mniej aktywnych odcinkach
broni ppanc - 37-mek, Urów, również artylerii 75-100 mm z pal-ów i rezerw.
Ale raczej trzeba by tym wszystkim nasycić tworzące linię obrony dywizje
piechoty.
Nietrwałość obrony we wrzesniu wynikała w dużej mierze ze słabej obrony
ppanc dywizji piechoty - zarówno sprzętowo, jak i taktycznie. Ustawiano
dywizje w rozciągniętą linię, zamiast, jak to nawet konepcyjnie rozpracowano
przed wrześniem - tworzyć silne zgrupowania zdolne do obrony okrężnej, ze
zgrupowaniem broni ppanc na wybranych odcinkach (obrona jeżem)
Do zatykania dziur w linii frontu trzeba by używać większych zgrupowań broni
pancernej (kurczę z dostępnego sprzętu dało by się sformować tak z pięć
brygad pancernych po sto wozów bojowych - TK, 7TP, samochody pancerne -
zresztą w późniejszej fazie walki koncentrowanw czołgi na wzór niemiecki)
wraz z brygadami kawalerii.
Do ataku brygady pancerne się raczej nie nadawały, miały za słaby sprzęt,
przy silnej obronie ppanc jednostek niemieckich (n.p. Tomaszów Lubelski)
Na walkę samodzielnymi pułkami ppanc mogli już sobie pozwolić Rosjanie,
mając masę sprzętu, nb. jak obliczono, żeby zatrzymać dywizję pancerną w
czasie bitwy pod Kurskiem, trzeba było zgrupować siedem pułków artylerii
ppanc
Po drugie Armia Poznań powinna wykonać skryty marsz na Wrocław zamiast na
Warszawę. To dużo bliżej. Z zaskoczenia zająć Wrocław i posuwając się
wzdłuż
Odry na Kraków niszczyć mosty, linie zaopatrzenia, oddziały tyłowe,
lotniska
itp. a potem przejść do obrony.
nie, niemożliwe marsz na Wrocław nie byłby skryty, Niemcy mieli oddziały
przesłonowe, a przesunięcie dywizji zmotoryzowanej i lekkiej zajęło by im
dzień - dwa, i marsz na Wrocław by się skończył. Lepiej było konsolidować
centrum frontu, a potem się cofać.
G